Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 maja 2017

"Życie", odc. 1 - "Wyniosłe grubiaństwo"

Moje ucho wyłapuje słowa „Bracia Figo Fagot”. Jako że jestem wielbicielem intelektualnej głębi prostackiego humoru Pisarzy Miłości, zaczynam przysłuchiwać się rozmowie stojących obok mnie na peronie dziewczyny i chłopaka. Obracam się w ich stronę tak ewidentnie, że można by pomyśleć, iż biorę udział w konwersacji dotyczącej, jak się zorientowałem, zbliżających się juwenaliów.
Oboje są młodzi, estetyczni, ale niezapadający w pamięć. Chłopak jest o wiele wyższy od dziewczyny. Oboje, tak jak ja, noszą okulary. Uczestniczę więc w trzyosobowym zlocie okularników-miłośników muzyki rozrywkowej, o którym wiem tylko ja.

piątek, 31 października 2014

Halloween Special - "Z tyłu głowy"

Z okazji Halloween mamy dla Was opowiadanie Józefa Exterowicza "Z tyłu głowy". Zapraszamy tych, co się lubią bać!


– Obawiam się, że nic nie można z tym zrobić – powiedział lekarz, oglądając pod światło zdjęcie rentgenowskie. – Jesteście zrośnięci mózgami. Najprawdopodobniej nie przeżyłby pan operacji.
– Błagam pana, niech mnie pan z tym nie zostawia!
– Przykro mi, nie podejmę się operacji.
Lekarz podszedł do pacjenta, by jeszcze raz mu się przyjrzeć. Stanął za nim i spojrzał w wodniste, wybałuszone ślepia ohydnej twarzy, która znajdowała się z tyłu jego głowy. Wykrzywiała usta w paskudnym grymasie i pochrząkiwała, jakby śmiała się z całej sytuacji.

czwartek, 14 sierpnia 2014

"Ktoś inny" - opowiadanie Józefa Exterowicza



Boże, tylko nie to. Jezu. Najokropniejszy dźwięk na świecie. To przejmujące pikanie, zawsze, kiedy je słyszę, niezależnie od pory dnia, przeszywa całe moje ciało dreszczem. Jakby jakieś robaki o ostro zakończonych odnóżach biegały po mnie od palców u stóp aż do głowy. Pik-pik-pik! - stres. Już, wyłącz się. Zasrany budzik.
Marta przewraca się na drugi bok. Dobrze jest spać, kiedy ktoś inny musi wstawać.
Idę do kuchni. Hania już wyszła do szkoły. Zrobiła ojcu kanapki. Kochane dziecko. Wezmę je do pracy.
Wchodzę do łazienki. Nakładam piankę do golenia na szary pysk, który przez noc porósł czarną i szorstką szczeciną. Przyglądam się sobie w lustrze. Siwieję. Skronie mam już całkiem siwe. To nawet dobrze, wyglądam poważniej. Tak męsko. Dobrze przynajmniej, że nie wyłysiałem. Nie wiem, co bym zrobił, gdybym był łysy. Chyba kupiłbym sobie tupecik i przykleił na tę błyszczącą glacę. Jezu, jak dobrze, że nie wyłysiałem.

środa, 13 sierpnia 2014

"Późne lato" - K.Kawski


Wyszli z chłodnego wnętrza kościoła. Pięć osób stanęło w pełnym słońcu. Żar palił karki i nieznośnie nagrzewał czarne marynarki mężczyzn.
Trumna czekała już przez wejściem. Z kościoła wyszedł ksiądz.

sobota, 2 sierpnia 2014

"Wieczór" - opowiadanie Konrada Kawskiego

Zimowe opowiadanie z serii "Miasto".
Wspomnienie z wizyty w warszawskiej kawiarni.


   Jest zimno. W mroźnym powietrzu ulicy pozostawiam swój mglisty ślad przemykania pod murami.
   Wszystko dzisiaj, wszystkie ulice, samochody, wszystko jest wyostrzone białą pleśnią mrozu. Miasto staje przede mną w zimowej odsłonie, trwa raczej w bezruchu, pociemniałe. Gdy idę, fasady kamienic przyglądają mi się, jakby pochylone lekko do przodu, niezauważalnie prawie pozaginane w gzymsach, pokurczone w mrozie jak bezdomni. Chłonące fasadami zimno, a mimo to ciepłe w środku, w swoich zwalistych betonowych organizmach, w trzewiach mieszkań przetrzymują ludzi pomalowanych w niebieskie blaski telewizorów.
   Gdy się zastanawiam, przychodzi nagle moment niedokończonej myśli, rozpłyniętej jak na kartce papieru. Przystaję i patrzę w chwili bezmyślności na świecący się w latarni dym papierosa, na kształt nienamacalności, opalizujący w świetle latarni oddech z moich płuc. Zwielokrotniona i zgęstniała kryształkami mrozu faktura faluje, podryguje i zaraz rozpływa się gdzieś przede mną, przed moimi oczami, blisko, albo daleko, może na końcu ulicy, nie wiem, bo zatracam przez chwilę poczucie odległości.
Zegar oznajmia ciągły upływ.