Boże, tylko nie to. Jezu. Najokropniejszy dźwięk
na świecie. To przejmujące pikanie, zawsze, kiedy je słyszę, niezależnie od
pory dnia, przeszywa całe moje ciało dreszczem. Jakby jakieś robaki o ostro
zakończonych odnóżach biegały po mnie od palców u stóp aż do głowy.
Pik-pik-pik! - stres. Już, wyłącz się. Zasrany budzik.
Marta przewraca się na drugi bok. Dobrze jest
spać, kiedy ktoś inny musi wstawać.
Idę do kuchni. Hania już wyszła do szkoły.
Zrobiła ojcu kanapki. Kochane dziecko. Wezmę je do pracy.
Wchodzę do łazienki. Nakładam piankę do golenia
na szary pysk, który przez noc porósł czarną i szorstką szczeciną. Przyglądam
się sobie w lustrze. Siwieję. Skronie mam już całkiem siwe. To nawet dobrze,
wyglądam poważniej. Tak męsko. Dobrze przynajmniej, że nie wyłysiałem. Nie
wiem, co bym zrobił, gdybym był łysy. Chyba kupiłbym sobie tupecik i przykleił
na tę błyszczącą glacę. Jezu, jak dobrze, że nie wyłysiałem.