wtorek, 19 sierpnia 2014

Belgradzka bohema - Skadarlija

Będąc w Belgradzie nie można nie odwiedzić najsłynniejszej chyba ulicy w mieście - Skadarskiej, miejsca spotkań bohemy artystycznej, porównywanego do paryskiego Montmartre.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

niedziela, 17 sierpnia 2014

Chwalimy się!

Z przyjemnością informujemy, że jeden z naszych członków, Konrad Kawski otrzymał wyróżnienie w konkursie fotograficznym organizowanym przez ToDobryKurs.pl. Oto jedna z docenionych fotografii przedstawiających innego członka Komuny, Józefa Exterowicza.


 

piątek, 15 sierpnia 2014

8 - odcinek 3.


Wiatr ustał. Z piasku wyłoniła się para złocistych szczypiec. Za nimi wygrzebał się pokryty chitynowym pancerzem tułów i zakończony kolcem ogon. Skorpion zaczął przemierzać pustynię poruszając na przemian odnóżami. Dotarł do suchego, ciernistego krzewu i zatrzymał się. Czekał w bezruchu.
W pobliżu rozbrzmiewał regularny, ledwie słyszalny dźwięk ziarenek piasku osuwających się spod maleńkich łapek. Samotny myszoskoczek kicał z miejsca na miejsce poszukując pożywienia. Gryzoń zatrzymał się przy krzewie. Jego pyszczek i wibryssy poruszały się niespokojnie.
Nagrzane powietrze zawibrowało od szybkiego, niemal niedostrzegalnego ruchu. Żądło ugodziło myszoskoczka, który natychmiast odskoczył. Próbował uciec, jednak po kilku skokach jego nogi zesztywniały i zwierzę upadło na ukłuty bok. Przerażone i bezbronne patrzyło, jak drapieżnik zbliża się powoli przebierając odnóżami, bez pośpiechu.
Skorpion chwycił ofiarę w szczypce i zaczął ją pożerać. 


czwartek, 14 sierpnia 2014

"Ktoś inny" - opowiadanie Józefa Exterowicza



Boże, tylko nie to. Jezu. Najokropniejszy dźwięk na świecie. To przejmujące pikanie, zawsze, kiedy je słyszę, niezależnie od pory dnia, przeszywa całe moje ciało dreszczem. Jakby jakieś robaki o ostro zakończonych odnóżach biegały po mnie od palców u stóp aż do głowy. Pik-pik-pik! - stres. Już, wyłącz się. Zasrany budzik.
Marta przewraca się na drugi bok. Dobrze jest spać, kiedy ktoś inny musi wstawać.
Idę do kuchni. Hania już wyszła do szkoły. Zrobiła ojcu kanapki. Kochane dziecko. Wezmę je do pracy.
Wchodzę do łazienki. Nakładam piankę do golenia na szary pysk, który przez noc porósł czarną i szorstką szczeciną. Przyglądam się sobie w lustrze. Siwieję. Skronie mam już całkiem siwe. To nawet dobrze, wyglądam poważniej. Tak męsko. Dobrze przynajmniej, że nie wyłysiałem. Nie wiem, co bym zrobił, gdybym był łysy. Chyba kupiłbym sobie tupecik i przykleił na tę błyszczącą glacę. Jezu, jak dobrze, że nie wyłysiałem.

środa, 13 sierpnia 2014